Blog

To Wy, jesteście największą mądrością dla siebie!

Największa mądrość ukryta jest w waszym wnętrzu.

Szukacie jej wszędzie na zewnątrz – na portalach, w programach, w przemyśleniach, u znajomych. Chodzicie do psychologów i pytacie, jak macie myśleć i jak się zachowywać. Na krótko te porady działają, ale po jakimś czasie stajecie przed waszym spotęgowanym niezadowoleniem. Ono stale do was powraca.

Zmęczeni jesteście tą huśtawką emocjonalną, ale dalej skaczecie z kwiatka na kwiatek, od znawcy do doradcy. Sądzę, że głównie dlatego, że nie wypróbowaliście innych metod.

Wszędzie zbieracie informacje, a swojego głosu nie bierzecie pod uwagę.

Nie widzicie, że to wy dla siebie macie najwięcej informacji do przekazania? Z pierwszej ręki, bez pośredników.

Skupcie się na sobie i zacznijcie słuchać siebie, a usłyszcie siebie. Swoje serce, swoje myśli, swoją intuicję.

Zostawcie innych. Oni sami innym zadają pytania. Ale rad udzielają chętnie. Jak myślicie, jakiej jakości będą te wskazówki, jeśli udzielający, na swoim podwórku życiowym, sam ma bałagan?

Przerwijcie to zaczarowane koło. I wysiądźcie z niego.

Spytacie, jaka droga dla was jest najlepsza?

Odpowiem.

Taka, kiedy po każdej powziętej przez was decyzji, będziecie czuli się wewnętrznie dobrze i w zgodzie ze sobą. Kiedy nie będzie w was konfliktu. Gdy nie będzie coś was z wnętrza podgryzało. Dotyczy to każdego dokonywanego przez was kroku i wyboru.

Pomocne w tym procesie jest wyciszenie się i odcięcie od atakującego zewsząd „śmietniska” informacyjnego. Jak się dobrze zastanowicie, większość z was tego nie potrzebuje.

Koniecznym jest wyciszenie siebie i pędzących, tak naprawdę donikąd, własnych myśli.

Zatrzymacie je w medytacji. Zabierzecie siebie do swojej oazy spokoju.

Wiem, jak to działa, bo sam parę lat temu byłem w opłakanym stanie. Widzę siebie z tamtego okresu i dnia dzisiejszego. Jestem kimś zupełnie innym. Odmieniony o 180 stopni. Nie męczę się ze sobą.

Uważam, że aby ze spokojem poruszać się przez własne życie, w tych szalejących czasach, medytacja jest nieodzowna. Jest to rodzaj głębokiej modlitwy dla wierzących i głębokiej zadumy u innych, w ciszy, którą sami tworzycie. Wówczas przychodzi najwięcej odpowiedzi, jakże trafnych dla was, pytających.

Więcej o moich doświadczeniach, w jakich zacząłem się wyciszać i uspokajać, już niebawem w przygotowywanej przez mnie książce o moim życiu. Codziennie piszę, aby zdążyć 🙂

Koniec z zamartwianiem się, czas na radość!

Koniec z zamartwianiem się, czas na radość!

Już wcześniej ustaliliśmy, że to wy aranżujecie swoje stany. To wy budujecie swoje życie! Nastroje w jakich się znajdujecie, są jego częścią.

Kreujecie własne samopoczucie. Mając to na uwadze, musicie zacząć nazywać siebie TWÓRCĄ! Naprawdę tak jest. Nie bójcie się tego mocnego określenia.

Nie będę za wiele skupiał się na tym, czy łatwo coś powstaje, czy trudno. Czy komuś lekko przychodzi realizowanie swego pomysłu, czy musi więcej wysiłku włożyć w to, aby wszystko pozytywnie się zakończyło. Jeden przykład poniżej.

Pan Kowalski jest twórcą własnego projektu. Chce zdobyć jeden ze szczytów Alp. Wprowadza na ten świat swoją myśl i po dokładnych przygotowaniach, wyrusza na trasę. Na jednym odcinku szlaku porusza się wolniej, na innym szybciej. Najważniejsze, że jest świadomy tego, co zorganizował. Świadomie zaplanował i sformułował swoją rzeczywistość Pan Kowalski, nieprzypadkowo, uśmiecha się do siebie, gdy zdobywa wierzchołek.

A czy wy zdajecie sobie sprawę z tego, co i w jaki sposób wprowadzacie do swojego życia?

Wy stwarzacie warunki, w których żyjecie – ze wszystkimi emocjami włącznie.

Chwytacie jedną myśl z setek innych, przebiegających przez waszą głowę. W zależności od waszego usposobienia wybieracie tę, która jest wam bliska. Poprzez selekcję na pewno jest zgodna z waszym obecnym nastawieniem do świata. Wyłuskanej myśli z umysłu nadajecie moc. Jeśli dobrze się czujecie, zapewne będzie to pozytywna myśl. To wy w swej wierze będziecie podtrzymywać optymistyczne nastawienie do świata.

Każdego dnia życia stajecie przed tym, co sami stworzyliście i wyprodukowaliście w swojej głowie.

Uświadomcie sobie, że jeśli potraficie uruchomić i pielęgnować smutek, to w taki sam prosty sposób powstaje u was RADOŚĆ! Wy także podtrzymujecie ją przy życiu, nadając jej MOC!

Uśmiechacie się i cały świat widzi, że rozdajecie dobrą energię. To jest naturalna reakcja, ściśle powiązana z tym, co uformowaliście we własnym umyśle.

Nikt inny za was, w waszym życiu, tego nie zrobi. Każdy człowiek ma swoje życie i emocje. Odmienne aury.

Wy poszukujecie radości na zewnątrz. Chcecie ten stan utrzymać i pozostawać w nim jak najdłużej. Szukacie występów kabaretów na żywo lub w telewizji. Słuchacie opowiadanych przez znajomych kawałów. Oglądacie komedie lub przeszukujecie portale, oferujące dobry humor. Wypatrujecie wszelkich oznak radości, a tym samym przyciągacie je do siebie. Wychodzicie im na przeciw.

Nie raz robicie to automatycznie, nie zastanawiając się nad tym. Stwarzacie stan dobrego samopoczucia, ułatwiacie mu zaistnieć w waszym świecie. Usilnie tropicie go i znajdujecie.

Poszukiwania są istotnym elementem w budowaniu własnego życia i jego zrozumienia.

Takie organizowanie własnej rzeczywistości jest ważne, ale stałe posiadanie wewnętrznej radości, jest jej fundamentem. Sama w sobie ma moc, o wiele większą niż kilka super komedii razem wziętych. Ona wypływa z waszego SERCA, a nie na chwilę wpada na wasze podwórko, po obejrzeniu skeczu.

To wy jesteście TWÓRCAMI własnych emocji. Pamiętajcie o tym proszę.

Świadomość czego JA chcę od życia i od siebie!

Czy chciałabym/chciałbym się uśmiechać?

Czy chciałabym/chciałbym się zamartwiać?

Sztuką jest umiejętność świadomego dokonywania wyborów.

Należy eliminować wszystko, co ma negatywny wpływ na was. Zacznijcie obserwować swoje życie. Wyłapcie to, co sprawia wam przykrość a co cieszy.

Skupcie się i uchwyćcie moment, kiedy powstają w waszych umysłach, te stany. Zatrzymajcie je lub pozwólcie im się rozwijać. Bądźcie siebie przytomni.

Idźcie tam, gdzie czegoś szukacie, bo właśnie tego potrzebujecie.

Zamartwianie się, cz.3

Myślicie, że pan „Zamartwiacz” sam do was przyszedł?

Przecież to wy zapraszacie go do siebie. Zjawia się w waszym życiu tylko na wasze życzenie. On sam, na siłę, do nikogo nie przychodzi. Nikomu się nie narzuca.

Jest upierdliwy i jest mistrzem w naprzykrzaniu się, ale tylko wówczas, gdy już znajduje się u kogoś na „metrach kwadratowych” umysłu.

Można mu wiele zarzucić, ale na pewno nie brakuje mu kultury, ogłady i dobrego wychowania.

Aby trafił do konkretnej osoby, ona musi przywoływać go do siebie. Te sygnały są na tyle silne, że biedny pan „Zamartwiacz” nie może obojętnie obok nich przejść. Wywołując go z tłumu, już wcześniej przygotowaliście dla niego specjalnie dedykowaną KARTĘ WSTĘPU do waszego UMYSŁU.

Jesteście dla niego atrakcyjni, jak przysłowiowa „wisienka na torcie”. Ze swym bałaganem w głowie wyglądacie dla niego jak suto zastawiony stół. Potrawy są bardzo wykwintne. Znajdziecie tu wiele wyniszczających dań myślowych, pojawiające się znikąd soczyste kąski w postaci destrukcyjnych myśli! Aż palce lizać!

Jeśli żywiłbym się czyimś smutkiem, sam nie dałbym rady odmówić tak przygotowanemu menu. Gwarantujecie przecież całodobowy dostęp do open baru.

Można powiedzieć:

„Czym zrujnowany umysł bogaty, tym smutek rad!”.

Pan Smutek wpada do was na kawę. Rozpoczynają się poważne rozmowy o życiu i … takie tam. Bawi co najmniej przez miesiąc.

Zamieszkał w waszej głowie. Najważniejsze, że w spółdzielni nic o nim nie wiedzą, bo za śmieci byście więcej zapłacili. Jak za nowego członka rodziny, oczywiście. Przynajmniej tu zaoszczędziliście, więc pierwsze korzyści już są.

To wy, w swej głowie tworzycie dla niego otwarte przestrzenie. Rzecz się dzieje tylko w waszym umyśle. Nie w realnym życiu. Choć siła negatywnych myśli jest tak ogromna, że wpływa na waszą codzienną rzeczywistość.

Zauważcie, że myśli są o wiele silniejsze od prężących się, na zawodach kulturystycznych, super siłaczy. Oni nic nie mogą wam zrobić, a negatywne myśli – owszem. Niszczą was o każdej porze dnia i nocy. Nie muszą specjalnie brać urlopu. Relaksują się, dzięki zabieranej bezpośrednio wam mocy.

Jesteście więźniem sami u siebie.

To co, myśli mają siłę, czy nie?

Smutek nie powstaje sam z siebie. Bo niby skąd ma wziąć energię?

Kto ma mu podać tlen?

Z czego powstaje? Kto go płodzi?

On tworzony jest przez was. Z waszych, tylko i wyłącznie waszych myśli! Rodzi się w waszych głowach.

U mnie go nie ma. U setek tysięcy innych ludzi także nie.

To dzięki wam utrzymuje się przy życiu.

Uświadomcie sobie, że smutek własnych sił nie posiada. Zauważcie, że to wy zasilacie i podtrzymujecie energię smutku w sobie.

Regularnie wpadacie w stan depresji, który de facto sami stworzyliście i sami go podtrzymujecie.

Wierzycie, że nie da się inaczej żyć, nie ma innych sposobów na wasze fatalne dni i noce. Dodatkowo macie silną wiarę w to, że w waszej wegetacji nie może istnieć nic innego, poza stanem permanentnej stagnacji.

A powiem, oficjalnie, że to nie prawda.

To wy jesteście akumulatorem dla niego.

To wy od podstaw tworzycie mu życie. Obecnie macie zamknięty obieg własnej energii. Jesteście jak, biegający w panice, chomik na kołowrotku. Spójrzcie na to z boku. Stańcie obok waszego trwania i przyjrzyjcie się sobie i wygenerowanym sytuacjom. Zatrzymajcie wybrane chwile, jak w Matrixie.

Będąc emocjonalnie zaangażowani w to, co w swojej głowie uruchomiliście, nic po za tworami własnego umysłu nie widzicie.

Zapytam. Kto tę niekończącą się spiralę nakręca?

Przeskakując z jednej tragicznej myśli w kolejną?

Tylko wy!

Zacznijcie je liczyć. Tak samo jak dzieci, które nie mogąc zasnąć, liczą gwiazdki na suficie. Sami się przerazicie, jaką macie bujną wyobraźnię.

Wy jesteście głównym i jedynym generatorem, zasilającym i kreującym w sobie smutek oraz wiele innych stanów.

Wy także potraficie siebie wznosić, a nie tylko rujnować.

Uchwyćcie, że to wy jesteście konstruktorem i budowniczym tego, co swoich głowach posiadacie.

Cdn.

Zamartwianie się, cz.2

Zamartwianie się stało się dla was celem samym w sobie. Przyglądając się wam z zewnątrz, potraficie jednak mieć misję, w której moglibyście się realizować. Jesteście w tym nie do zdarcia. To już jest bardzo cenna informacja, szczególnie dla was.

Idziemy dalej.

Zauważcie jaką wielką macie w sobie moc! Możecie zrobić dosłownie wszystko! Bo tylko tacy, którzy mają ogromną siłę, mogą doprowadzić się aż do takiego stanu. Nikt słaby nie dałby rady! Tyle razy siebie okładać! Kto by to wytrzymał? A wy dajecie radę!

Jestem przekonany, że możecie w pełni siebie odbudować i powrócić do czasów sprzed okupacji waszego umysłu, na którą sami zezwoliliście. Włożona siła w zabór własnego intelektu jest dokładnie taka sama, jakiej użyjecie do oswobodzenia się z niewoli. Tyle tylko, że skierowana w drugą stronę.

Należy iść w kierunku dowartościowywania siebie, a nie ujmowania sobie. Na pewno muszą być podjęte działania, a nie tylko myślenie o samym uwolnieniu.

Do tej pory byliście bardzo skuteczni w uprawianiu tylko jednego kierunku marszu. Wędrówki w dół. Czy to nie pora, aby podziałać w drugą stronę? Dla większości sceptyków chodzenie „pod prąd”, czyli w górę rzeki, do czystego źródła, do przejrzystej wody i krystalicznych informacji, jest odrzucanym kierunkiem. Mówią, że w tamtą stronę się nie chodzi, to bardzo niebezpieczne! A ja was namawiam do „odmienności”. Dajcie sobie szansę.

Należy włożyć w to ten sam zakres czasu, tyle samo energii i sił. Ok. powiecie, że się „nie da”, bo nie będziecie czekać pięciu lat na sukces!

Proszę jednak, abyście podjęli próbę walki o siebie. Wy, jako jedyni decydenci własnego życia, zezwólcie sobie na odrobinę twórczej pracy nad sobą i swoimi emocjami. Sami zobaczycie, co będziecie się działo w waszym życiu. Zauważycie zmiany już po krótkim czasie. Błagam was – tylko nie zwariujcie ze szczęścia, bo nikt z wami nie wytrzyma.

Nie mówcie głupot i bzdur, że nie możecie podjąć jednej lub w przypływie szaleństwa dla siebie… kilku prób.

Jeśli jednak rzeczywiście udałoby się namówić Was na kompletnie inne podejście do siebie – to czapki z głów dla wszystkich próbujących i niepoddających się!

Moje gratulacje! To duży skok. Rozpoczynacie stawianie nawet najmniejszych kroków w kierunku nie zamartwiania się, ale nie macie pojęcia, jakże są one WIELKIE!

Start będziecie zawsze pamiętać!

Podjęcie prób ratowania siebie jest o wiele bardziej wartościowym procesem niż dołowanie. Dodatkowo może zająć więcej czasu, ale czy wy gdzieś się spieszycie?

Jeśli potraficie pracować nad umniejszaniem swojej wartości, to i umiecie ją sobie dodawać. Efekty zaobserwujecie natychmiast, zobaczycie.

Musicie zdawać sobie sprawę z tego, że bardzo dużo potraficie i stać was na wiele… na bardzo wiele.

Cdn.

Zamartwianie się cz.1

Kto z was lubi mieć złe dni?

Kto z was ma nieprzespane noce?

Czy ktoś z was uwielbia, gdy w jego życiu nic się nie układa?

Odpowiecie, że nikt, a ja odpowiem, że duża większość z was lubi tak żyć.

Zdecydowanie zaprzeczycie, a ja jeszcze raz odpowiem, że lwia część z was przepada, za takim sposobem spędzania całych nocy i całych dni.

W tym stanie lubicie jeść śniadania, obiady i kolacje. Będąc w nim, całe dnie pracujecie lub uczycie się. W tym nastroju kochacie się z bliskim sobie osobami, oglądacie filmy. Ze spuszczoną głową jeździcie do pracy komunikacją miejską… Itd., itd., itd.

Właśnie w stałym zamartwianiu się tracicie najwięcej swych cennych sił, których i tak zbyt wiele nie posiadacie.

Tak już przyzwyczailiście się do swego położenia, że zapomnieliście, iż można zupełnie inaczej spędzać czas, posiadając kompletnie odmienne samopoczucie. Kiedyś tak mieliście…

Ta sytuacja stała się dla was „normą”. W pełni zaakceptowaliście ją i siebie takimi. Nie myślicie, ale i nie chcecie, dokonywać żadnych zmian w swym życiu. Jesteście głęboko przekonani o tym, że jakiekolwiek odmiany „bardzo niedobrze” na was wpływają. Dodatkowo kojarzą się wam z czymś „złym”. Stoicie na stanowisku, że żadne przemiany w waszym życiu nie są wskazane.

Wychodzicie z założenia, że lepszy znany wróg niż obcy agresor!

Nie macie sobie równych w zamykaniu się w stworzonych przez siebie gettach. Powinniście medale otrzymywać za wytrwałość! I to regularnie! Zawsze osiągacie najwyższe noty.

Pomyślałem o zgłoszeniu waszych kandydatur na Światowe Zawody „Zamartwiaczy”. Codziennie się odbywają.

Specjalnie dla najbardziej przedsiębiorczych w tej materii, odpalam nowy portal.

www.zamartwiacze.pl

Spodziewam się dużego ruchu!

Będziecie mogli znaleźć tam porady:

„Jak w godzinę, można najskuteczniej się zdołować?”.

„Siedem praktycznych przykładów zamartwiania się w samotności”.

Będą także proponowane błyskawiczne kursy i reklamy. Między innymi:

„Jak w weekend, skutecznie i bez powikłań, możesz zjeść 15 litrów lodów oraz wypić 8 butelek wina?”.

„Zapewniamy sukces. Jeśli nie będziesz zadowolona/ny, gwarantujemy zwrot pieniędzy. Sprawdź nas! Jesteśmy stworzeni dla Ciebie! Twój rozwój, jest naszym rozwojem!”.

Itp.

Inni przedsiębiorcy, widząc taki wzrost popularności w/w portalu, z zazdrości sami będą otwierać konkurencyjne:

  • zadreczamsieconoc.pl,
  • uwielbiamzagryzacsiepierdolami.pl,
  • smucenietomojaspecjalnosc.pl,
  • pobijamwszelkierekordywdolowaniusiebieiinnych.pl.

Nawet, nie przejdzie wam przez głowę, aby powalczyć o siebie. Nie wysilicie się, aby wyjść z nadprogramowego zadręczania się. Dlaczego nie przekierujecie resztek swojej żywotności i nie poświęcicie czasu na odbudowywanie swych sił? Powiedzcie, dlaczego tak długo trwacie przy odbieraniu ich sobie?

Zauważam jednak, światełku w tunelu. Jest w was bardzo dużo mocy! Potraficie tyle czasu i energii poświęć na zabieranie jej sobie. W tak długim czasie! Co za WYTRWAŁOŚĆ! WRĘCZ NIESPOTYKANA!

Jesteście niesamowici! Podziwiam was! Jestem waszym FANEM!

Tak naprawdę moglibyście nauczać innych zasad KONSEKWENCJI I NIEZŁOMNOŚCI!

Jakże się cieszę, że miałem możliwość was poznać!

WY SAMI NIE WIECIE, JACY ŚWIETNI JESTEŚCIE!

Posiadać w sobie tyle determinacji!

To wspaniale!

Myśl, Wiara, Wiedza, Prawda, filmik.

Temat jest już znany.

Przykład tego filmiku.

Od roku myślałem o nagrywaniu filmików.

Przez miesiące myślałem o nich, aby w inny sposób dotrzeć do Was.

Wierzyłem, że chcę to robić, i umacniałem moją wiarę z tygodnia na tydzień.

Moja wiedza pojawiła się kiedy podjąłem decyzje, chwytając za telefon, nagrywając próbne. Wiedziałem, że będę to robił.

A teraz dla mnie i Was oglądających, stało się to prawdą.

Moją myśl, wprowadziłem do tej rzeczywistości, zrealizowałem ją!

Czas na kolejne moje myśli w które wierzę i wiem, że staną się moją prawdą. Czekają w kolejce :-).

A jakie kolejki są u Was? 🙂

Nieoceniona „Siła Spokoju”…

Cześć.

Dziś chciałbym wszystkich zaprosić na wyborny film.

Kino z przesłaniem.

Jeśli mógłbym, to sugeruję, aby każdy oglądający, zapisywał słowa, czy też całe wypowiedziane zdania, jakie go zaintrygują.

Są sceny, w których bohaterowie wyrzucają je, jak z karabinu maszynowego, a są z przesłaniem, głębią i posiadają przeogromną wartość.

Są to treści, bardzo głębokie. Wiem, że lepiej i lżej się żyje, jeśli świadomie wplata się te słowa w swoje życie.

Jeszcze większa wartość, płynie z tego filmu, że jest oparty na faktach. Czyli ta osoba, żyje i ma się dobrze. 🙂

„Siła Spokoju” z 2006 roku, Nick Nolte.